Wino, artykuł o winie

Ekologiczne wina – marketingowy czy produkcyjny powrót do korzeni?

Większość z nas potrafi wymienić kilka podstawowych spożywczych produktów ekologicznych jak jajka „zerówki”, eko-serki z mleka koziego, czy kawę albo herbatę certyfikowaną. Podczas gdy w Brukseli czy Berlinie w karcie win każdej szanującej się restauracji znajduje się już pozycja „wina organiczne”, na naszym polskim rynku jest zaledwie kilka marek w niszowych sklepach. Na czym polega ich ekologiczność i jakie niesie korzyści, zapytaliśmy ekspertów od ekologicznej konsumpcji i ogrodnictwa z serwisu Mój Ogrodnik.

Wina ekologiczne to wydawałoby się kolejny etap marketingowej „ekologizacji” rynku spożywczego. Nie jest to ani produkt pierwszej potrzeby, ani codziennego użytku, stąd nie powinno być problemu w jego podwyższającej cenę wartości dodatniej, jaką jest na przykład ekologiczny certyfikat. Szczególnie, że jest często produktem kupowanym jako prezent i stanowi symbol snobizmu czy luksusu. Z drugiej strony, oferta na rynku jest na tyle ograniczona, że wiedza przeciętnego konsumenta sprowadza hasło „eko” do „segregowania odpadów” – co z jasnych przyczyn ciężko dopasować do wina. O co zatem chodzi? Kiedy następnym razem dostaniemy propozycję skosztowania wina ekologicznego, powinniśmy skupić się na następujących jego walorach:

Po pierwsze, smak i wygląd wina ekologicznego. Nie ma szans, żebyśmy odczuli różnicę, chyba że zajmujemy się produkcją win zawodowo.  Dlatego, dla odróżnienia, tak ważne jest czytanie informacji na opakowaniu (wszystkich produktów ekologicznych, nie tylko win). Taki wyrób będzie najczęściej nazwany organicznym, bio lub eko i będzie posiadał odpowiedni certyfikat (np. Rolnictwo Ekologiczne, Ekogwarancja). Jako wina ekologiczne traktowane są także wina domowe, które pochodzą od lokalnych winiarni, a nawet są wyrobem własnym indywidualnych ogrodników (filmik o takich domowych  produktach proponują eksperci z Mojego Ogrodnika). W tym momencie posiądziemy wiedzę o pochodzeniu produktu i jego ewentualnym transporcie. Zauważmy, że ekolodzy stawiają na przejrzystość takich danych, ponieważ konsument ma prawo wiedzieć, co i od kogo kupuje. Tylko wtedy bowiem ma szansę wspierać tych, którzy nie szkodzą środowisku naturalnemu.

Po drugie, to czego nie widać, czyli surowiec i warunki jego uprawy. Producentom masowym zależy na skuteczności sprzedaży, a zatem maksymalizacji zysków przy minimalnych nakładach.  Nie łudźmy się, że winogrona będą zawsze i niezależnie od warunków dawać dobre słodkie i duże grona, same się obronią przed szkodnikami i jeszcze będą obficie rodzić przez wiele lat. Rolnictwo i ogrodnictwo to prawdziwa sztuka, która wymaga refleksyjnych, wyszkolonych i wrażliwych specjalistów, którzy przede wszystkim będą się troszczyć o jakość ekosystemów. A ta jakość oznacza bioróżnorodne i czyste środowisko, gdzie procesy naturalne potrafią się regenerować. Brzmi jak błahostka, tymczasem większa część producentów win na świecie stawia na masowe uprawy, „wspiera” je chemicznymi pestycydami, fungicydami, insektycydami, by łatwo i szybko pozbywać się problemów np. grzybów czy bakterii. Ziemia, oprócz pryskanych roślin, jest dodatkowo nawożona sztucznie i z czasem jałowieje. Rolnicy ekologiczni, którzy nie chcą zatruwać swojej ziemi, a przy okazji winogron i naszego późniejszego napoju, mają niełatwy orzech do zgryzienia. Muszą przede wszystkim szukać innych alternatyw do „łatwej chemii”, na przykład zaopatrzyć się w naturalny kompost (z koszonej trawy), czy stworzyć siedliska ptaków lub nietoperzy, które zastąpią środki owadobójcze.

Po trzecie, cena idzie w parze z trudem włożonym w produkcję. Dla większości producentów win ekologiczne metody stanowią duży problem organizacyjny i technologiczny. Przestawienie upraw winorośli z konwencjonalnych (i na dużą skalę opłacalnych) na ekologiczne oznacza często drogę prób i błędów, wielu nie wytrzymuje presji pieniądza – szczególnie, gdy pierwsze lata oznaczają spadek wielkości zbiorów do nawet 30%. Na lata stabilizacji trzeba poczekać, szczególnie gdy dotyczą wciąż niszowego produktu. Dlatego, dzisiaj dopłacamy do win ekologicznych. Czasem jednak warto.

Tekst i zdjęcia: Eksperci miejskiego ogrodnictwa ekologicznego, serwis Mój-Ogrodnik.pl

Nie znasz jakiegoś pojęcia? Sprawdź je Słownik winiarski »

Komentarze

  • kash 12/11/2010

    no więc z tym dopłacaniem, to właściwie nie do końca tak jest: w końcu wina domowe i wina organiczne na karcie może nie należą do “najtańszych” ale zawsze zmieszcza się w sredniej półce. Tak czy siak, ja stawiam na eko-jakość

Zostaw komentarz